Różnica wielka
Kiedy od tego roku FIFA wprowadziła zmiany odnośnie systemu rozgrywek zaplecza Champions League, tzn. Ligi Europejskiej, większość fanów przywitała je aplauzem. Zlikwidowano w końcu sztucznie przytrzymywany przy życiu Puchar UEFA organizując Ligę Europejską, która ma dokładnie tyle ekip, co Liga Mistrzów i jest rozgrywana dokładnie takim samym systemem, jak bardziej prestiżowa, starsza koleżanka. Powoduje to, że piłkarscy miłośnicy nie muszą głowić się jaka formuła w niej panuje, nikt mając dane o konkretnym zespole, że rywalizuje w europejskich pucharach nie zastanawia się ,a konkretnie w których”. Wszystko jest jasne i przejrzyste. W LE mamy nawet polskiego reprezentanta, który daje sobie radę całkiem nieźle, przed ostatnim meczem pierwszej serii starć, zajmował nawet pierwsze miejsce w swojej grupie. Co z tego, iż Lech Poznań poniósł porażkę z Manchesterem City na jego terenie 1:3, skoro jak do tej pory i tak pozostawia po sobie świetne wrażenie. Po tamtym, w miarę wyrównanym meczu, zacząłem się głowić – jak wiele brakuje najlepszej obecnie polskiej ekipie do poziomu osiąganego w powiedzmy Premiership. Na odpowiedź nie musiałem długo czekać. Manchester City, który wygrał z Lechem 3:1 zagrał w lidze z Arsenalem, który jest typowany do piątki najlepszych klubów na Wyspach, choć do mistrzostwa nie może zbliżyć się od lat. Aresnal pobił gwiazdy Manchesteru 3:0 odprawiając je z kwitkiem. Po tamtym meczu od razu domyśliłem się, jakim wynikiem zakończyłoby się starcie Kolejorza z takim Arsenalem… Strach pomyśleć. Czy podobnej klęski, której doznałby zapewne Lech z przeciętną ekipą angielskiej ekstraklasy skończy się występ polskiej kadry na Euro 2012? Wiele zależeć będzie zapewne od tego, jak ile zespołów oraz jak wielu polskich reprezentantów będzie w przyszłym, poprzedzającym Euro 2012 roku, występowało w europejskich pucharach. Mam nadzieję, że jak najwięcej. Wiadomo, że mecze na poziomie europejskich pucharów dają piłkarzom o wiele więcej niż granie w swojej lidze.